Astronomia cz. 4

Autor: | Opublikowane w Astronomia Brak komentarzy

Nic łatwiejszego jak nauczyć się na pamięć nazw dwudziestu najwięcej hłyszczących gwiazd i konstelacji, poznać Zodiak i znaleźć na niebie drogę, którą pozornie odbywa słońce, wypływająca zaś z obrotu rocznego ziemi w około słońca? Cóż prostszego nad widok gwiazd duszących się u wschodu, dochodzących do kulminacyjnego punktu, przedstawiającego południe i południk danego miejsca, i zniżające się ku zachodowi, a wszystko to pod wpływem obrotu ziemi w około własnej osi.

adwokaci

Trudno wynaleźć coś więcej zajmującego nad wyszukiwanie planet, poruszających się wzdłuż Zodiaku lub przypatrywanie się przez małą lunetę satelitom Jowisza, pierścieniom Saturna, pasowi Wenery. Czyż nie miłą jest godzina poświęcona na przyglądanie się przez teleskop choćby niewielkich rozmiarów, dziwnym wycięciom na brzegach księżyca podczas pierwszej kwadry, istnym ślicznym haftom, które wydają się zawieszone w lazurach niebieskich na kształt płynnego srebra – są to nieprawidłowości świetlne, których kształt i przyczyny wkrótce poznajemy, a przenoszące nas na terytorium tak poszarpane sąsiadującego z nami świata? Odróżniamy głębokie biało kratery, pełne cieniów, obszerne równiny ukośnie oświecone przez gwiazdę dzienną, przedstawiające wygląd naszych aksamitnych dywanów: powoli światło podnosi się i jesteśmy świadkami wschód słońca w dalekich Alpach, widzimy następnie co godzina jak się wznosi i stopniowo oświeca różne południki księżyca.

adwokaci